Najpierw dotknij, potem pomyśl

 

 

Przez takie myślenie nieraz wpadałem w tarapaty. Dotykane może okazać się zbyt gorące, cudze, niechętne. Jednak unikanie idącego za tym ryzyka powoduje, że jakiś rodzaj szansy znika z wszechświata. Bezpowrotnie.

Często zastanawia mnie co robić, by umysłowa zawartość pracy nie ulatywała w zderzeniu ze zmysłowym, i na odwrót. Czy konieczne jest opakowanie przestrzeni zmysłów w reklamówkę  intelektualnych sztuczek? I czy jeśli najpierw dotknąłem, to wymazuje to ślady myśli w pracy?

Rozkładając poprzez język abstrakcję na czynniki pierwsze, niejako zwracam ją figuratywności, ale w innym wydaniu. Nie wizualnej, lecz tej przynależnej do przestrzeni rozmowy, styku umysłu  oraz liter i sylab. Ta wtórna konotacja treści pracy nie nadgryza bezprzedmiotowej przestrzeni obrazu. Pozwala go za to strawić.

Pewien zestaw słów jest dla mnie tożsamy z obrazem: cyna, cień, czerwony, delikatność, gorące, obiekt, lustro, recycling, srebrny, wydzieranka, dwukierunkowy, mięsisty, suchy, poza obrazem.

Mimo, że dotyk wyprzedza myśl (uwaga gorące!) w pracy są  przebłyski namysłu, a płyn językowy, którym obraz jest podlany uwypukla je. Jakości zmysłowe są oczywiste (w końcu przedmiot materialny), a lepiące się do nich słowa obiektywizują lub subiektywizują – odbieramy je tak samo lub inaczej. I najważniejsze – relacja dotyku i myślenia pozostaje bez puenty, w rozmytej przestrzeni gdzie zmysłowe ucieka intelektualnemu, a pomyślane wyślizguje się spod nacisku wizualności.

 

Touch before you think

 

this line of thinking, got me in trouble more often than not. The touched may prove too hot, somebody else’s, unwilling.  But avoidance of risk connected with it causes a certain kind of chance disappear from the universe. Irretrievably.

Oftentimes I wonder what to do, so that the intellectual content won’t disappear in collision with the sensual, and the other way around. Is it necessary to wrap the sensate space in a paper bag of mind tricks? And if I touched first, does it erase the traces of thought in the work?

Disassembling and factorizing the abstraction through the language, in certain way returns it back to the figurative, but in another space. Not the visual, but the one belonging to discourse, the point of contact of the mind and letters and vowels. This secondary connotation of the works’ content doesn’t chew on the non-figurative space of the painting. It allows it’s digestion.

Certain set of words equates for me with the picture: tin, shadow, red, softness, hot object, mirror, recycling, silver, torn paper collage, contraflow, fleshy, dry, outside painting.

Even though the touch precedes thought (watch out it’s hot!) there are flashes of consideration in the work, highlighted by the linguistic fluid with which the painting is watered. There are of course sensate qualities in it (it is a material object after all), and the words sticking to it objectify or subjectify it – either we see them the same way, or not. And the most important – the relation of touching and thinking exists without punchline, in a blurred space where sensual escapes the intellectual, and the thought-out evades pressure of the visual.

%d bloggers like this: