Demostenes

 

 

Jaki smak mają kamienie gdy powoli żuje się je na plaży, starając się mówić tak, by słowa brzmiały czysto i dźwięcznie, a za słuchaczy ma się tylko morskie fale?

Czy ich czarny kolor jest bardziej słony czy słodki; gdy czeka się na moment, aż jedyne co będzie wypadać z ust to roztopione srebro słów: bezwonne, bezkształtne, stapiające się natychmiast z tym, co jest nim wypisane w przez moment w powietrzu.

Ale ten moment nie następuje. Kamienie pozostaną do końca w ustach mówcy, ich kolor się nie zmieni. Zmienia się tylko ich postrzeganie. Brak perfekcji w wymowie, który powodują, porusza głębsze struny niż wypielęgnowane słowa. Wzajemna niedoskonałość łączy mówcę z jego publiką. Przestrzenie między nimi zmieniają się w wibrującą, pryzmatyczną czcionkę nieznanego alfabetu; zaproszenie do tańca na srebrnoczarnym parkiecie.

 

Demosthenes

 

How do the stones taste, when one slowly chews on them on a beach, while trying to speak in a manner allowing words to sound clear and pure, and the only listeners are seawaves?

Is their taste more salty or sweet; when one waits for a time, when only thing coming out of the mouth would be melted silver of words: scentless, formless, immediately fusing with anything that is momentarily written by them in the air.

But the time doesn’t come. The stones will stay in the mouth of speaker to the end, their color won’t change. What evolves is their perception. Lack of excellence in pronounciation caused by them, moves deeper parts than polished words. Mutual imperfection becomes a bridge joining the speaker with the audience. Spaces between turn into vibrating, prismatic font of an unknown alphabet; an invitation to getting jiggy with it on a silveryblack dance floor.

<span>%d</span> bloggers like this: