Zanim mnie powieszą

Są sposoby opisu, które dotykają do żywego, filtrując sytuacje poprzez swoją składnię, budową zdań nieodwracalnie przeobrażają wszelkie pierwotne sensy. Dla osoby, o wrażliwości na stałe sklejonej ze słowami, może być to niespodziewany skok w mroczne wody języka.

To, że w szeregach teamu kreatywnego Mocaku znajduje się mistrz Zen, nie jest chyba tajemnicą dla kogokolwiek, kto odwiedził krakowskie muzeum. Podpisy pod pracami jego autorstwa jarzą się  frazą brutalnie szczerą i tajemniczą, lśniącą w świetle księżyca. Zawarta w nich błyskotliwość jest przykryta kamuflażem dosłownych i szorstkich zdań. Sposób opisu, obdarza (lub obarcza) zarówno dzieła jak i widza betonowym butem wglądów w naturę sztuki, po czym spycha go z krawędzi. Lecąc, jego stan emocjonalny w ciągu sekundy przemieszcza się między rozpaczą, a epifanią. Ruchem wahadłowym. Brak justowania zaś, wprowadza podpisy w krąg awangardy poezji konkretnej.

Przyznam, że uwiedziony dynamitem skrytym między słowami, stałem się kserobojem mocakowego stylu, rozciągając go na produkcję własną. Jest to dla mnie przygoda, jak dla miłośnika Polmosu wprowadzanie do obrotu własnej produkcji bimbru. Mam nadzieję, że w głowę daje podobnie.

Before they’ll hang me

 

Some types of description touch to the quick, filtering the situations through their syntax, with all original meanings irreversibly transformed by them. For a person of word sensitivity turned permanently on, it may result in unexpected plunge into dark waters of the language.

The fact, that the ranks of Mocak’s creative team count a Zen master among them, comes as no surprise to anyone who visited the museum in Cracow. Descriptions of works by written by him, glow with phrase brutally honest and mysterious, shining by the moonlight.  Brilliance contained within is camouflaged with terse and coarse sentences. The depictions endow (or encumber) both the works and the viewer with cement shoes of the insight into the nature of art, and then it pushes him off the ledge. While falling, the emotional state moves in a second between despair and epiphany. With swinging motion. And the lack of justified text, enters the visual form of descriptions into the avant-garde of concrete poetry.

I must admit, that seduced by the dynamite between words, I’ve become a copycat of Mocak’s style,  spreading its influence over my own production.  It is an adventure for me,  just like for a lover of alcohol monopoly is the distribution of own moonshine. I hope it goes to the head alike.

<span>%d</span> bloggers like this: